Porannego pecha ciąg dalszy...
No już normalnie biję rekordy. Dzisiaj specjalnie wydłużyłam sobie czas na szykowanie o 15 minut, tylko po to żeby 30 minut szarpać się z zerwanym sznurowadłem…. Z wściekłości i niemocy rzuciłam butem przez przedpokój (żaden kot nie ucierpiał) a następnie rozpłakałam się z niemocy. Bezłzawo bo by mi się jeszcze make-up rozmazał a wtedy, to już bym po prostu rozebrała się i poszła spać.
Sprzątaniowo to mamy z Elfem nowy plan. Na tygodniu pilnujemy tylko zmywanie naczyń itp. Natomiast w piątek po pracy oraz do porannej kawy w sobotę i w niedzielę planujemy sprzątać przez godzinę. To powinno zaowocować idealnym porządkiem w domu po miesiącu czasu. Ja od siebie dodam jeszcze na tygodniu mycie sanitariatów co zapewni nam czystość i świeżość na co dzień.
Ale na tym dość, by nie zanieczyścić sobie świętego czasu na zainteresowania.
Dietetycznie pracuję nad zakazem spożycia czegokolwiek po godzinie 18. Do tego zaplanowałam na razie robić sobie herbatki wspierające odchudzanie.
Zobaczymy na ile poprawi się sytuacja po tym zabiegu.
Trzymajcie kciuki. Już niedługo weryfikacja tego co tu napisałam, zobaczycie jak mi idzie :D
Ja tam i tak myślę, że powinniście wychodzić dużo wcześniej żeby na spokojnie sobie dojść itd
OdpowiedzUsuńTeż postanowiłam sobie więcej sprzatać w tym roku ale i tak za moim kotem nie nadążam ;p
OdpowiedzUsuń